Rzeki w Polsce są dzikie. Zieloność. Naturalność. Kilka kilometrów za miasto. Roślinność aż oczy bolą. Gęsto, parnie i żywo. I kamper zaparkowany nad brzegiem. Baza. Schronienie. Zapas energii. I oaza suchości. Namiastka trwałości i zaplecze. Samowystarczalności sprzyjają ryby i łąka. Gdzieś w lesie grzyby. Kiełki, mąki i zapałki. Głodówka w takim klimacie byłaby naturalna bo obfitość zionie z każdego kąta. Homo riverus. Nagość. Zioła, mięty, napary. I cisza nocą i rosa. Samotność. Ognisko, glina i własny chleb. Wszystko w odległości kluczyka. Solary i wiatrak chulają. Będzie energia na powrót. A co to jest powrót? A może to jest powrót? A może spłynąć w dół? Do rozlewisk? Czasami spotkany spływający. Pozdrowienia i wieści. A potem znów cisza. Dni coraz krótsze. Pełnia a potem ciemność przenikliwa. Rytm. Stałość a jednak zmiana. Permanetna. Tylko nurt stale się przesuwający. Dziki. Zdążyłem sobie przypomnieć jak to jest. U źródeł. Niedaleko. Gotowy. Połączony. W przepływie. A rzeka przepływa przez miasto... i wracam dziś kamperem do miasta . Mój dom jest i tu i tu #kamperwmiescie. Niestety jeszcze drogą asfaltową. W zapiskach koncepcyjnych #kamperopensource dopisałem, że chciałbym wracać rzeką.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prąd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prąd. Pokaż wszystkie posty
piątek, 29 lipca 2016
poniedziałek, 13 lutego 2012
prąd w mieście?
Czy tego typu punkt da się wykorzystać do zasilenia kampera?
Co nieco można poczytać tutaj:
Tak naprawdę to prądu potrzebuję malutko – oświetlenie wieczorem no i rozruch ale mam 2 akumulatory.
Lodówkę mam na gaz i raczej do używania w upały czerwiec/lipiec. Zresztą w każdym sklepie jest lodówka a zapasy jak już mam to rzeczy suche a nie zimolubne.
Suszarki nie używam, tak samo żelazka a pralka samoobsługowa na zewnątrz raz na jakiś czas a ostatnio zacząłem praktykować pranie społecznościowe.
W zimę na 3 miesiące wracam do jakiegoś mieszkania albo wyjeżdżam tam gdzie słońce albo zapraszają mnie tu i ówdzie więc jak jest potrzeba to się podłączę.
Napewno nie trzeba mieć mieszkania by myć naczynia. Ale wracajmy do prądu bo o jedzeniu i wodzie pisałem w osobnych artykułach
Gdybym miał solary i współczesne akumulatory litowe to wogóle byłbym niezależny bo i laptopa warto naładować, telefon, aparat i zacząłbym się zastanawiać nad pralką. Wg mnie pralka bardziej potrzebna niż lodówka a spokojnie by się zmieściła pod stolikiem zamiast kolejnych szafek.
Więc solar rozwiązałby sprawę sprzęty elektryczne to możliwość ale nie mus. Właśnie - nie mus!
Co jeszcze na prąd? Nad kuchnią jest jeszcze wywiew ale to trzeba by było dużo gotować. Klimatyzacja?
Jakby tak puścić wodze fantazji to projektor, rower elektryczny, dron... po prostu coraz więcej urządzeń elektrycznych opartych o akumulatory. A docelowo kamper elektryczny... #kamperopensource . W sumie wolę się przemieszczać za słońcem lub chłodem niż stać w miejscu i się klimatyzować. Więc kamper elektryczny na prąd ze słońca to byłoby to. A w wersji pośredniej elektryczny doładowywany społecznie. Chętnie Cię odwiedzę. Zostaw kontakt do siebie :)
Ciekawą opcją byłaby taka siłownia rowerowa doładowująca akumulatory - przychodzisz do mnie jako gość i mi podładujesz tyle ile chcesz i sam miałbyś trochę ruchu i przyjemności z endorfin :) Albo ja przyjedżam do Ciebie :)
Mógłbym też stanąć nad rzeką i prąd wody doładowuje nas .
Wiatraczek? Hmm .. uzupełniłby gdyby było zachmurzenie. To jest też dodatkowa opcja.
A ja bardzo zwracam uwagę na to co muszę a co mogę i chcę :-)
Zapraszam i pozdrawiam elektrycznie
Etykiety:
prąd
minimalista materialnycouchsurfer i kamperowiec
coach prowokatywnie inspirujący
kapitan, kucharz
upraszczający życie gdzie się da
consigliere projektów szczęścia i rozwoju
889 522 744
Subskrybuj:
Posty (Atom)




