piątek, 29 lipca 2016

Dzikość

Rzeki w Polsce są dzikie.  Zieloność. Naturalność. Kilka kilometrów za miasto. Roślinność aż oczy bolą. Gęsto, parnie i żywo. I kamper zaparkowany nad brzegiem. Baza. Schronienie. Zapas energii. I oaza suchości. Namiastka trwałości i zaplecze. Samowystarczalności sprzyjają ryby i łąka. Gdzieś w lesie grzyby. Kiełki,  mąki i zapałki. Głodówka w takim klimacie byłaby naturalna bo obfitość zionie z każdego kąta. Homo riverus. Nagość. Zioła, mięty, napary. I cisza nocą i rosa. Samotność. Ognisko, glina i własny chleb. Wszystko w odległości kluczyka. Solary i wiatrak chulają. Będzie energia na powrót. A co to jest powrót? A może to jest powrót? A może spłynąć w dół? Do rozlewisk? Czasami spotkany spływający. Pozdrowienia i wieści. A potem znów cisza. Dni coraz krótsze. Pełnia a potem ciemność przenikliwa. Rytm. Stałość a jednak zmiana. Permanetna. Tylko nurt stale się przesuwający. Dziki. Zdążyłem sobie przypomnieć jak to jest. U źródeł. Niedaleko. Gotowy. Połączony. W przepływie. A rzeka przepływa przez miasto... i wracam dziś kamperem do miasta . Mój dom jest i tu i tu #kamperwmiescie. Niestety jeszcze drogą asfaltową. W zapiskach koncepcyjnych #kamperopensource dopisałem, że chciałbym wracać rzeką.

sobota, 14 maja 2016

Kamper i... przyszłość

Przyszłość wygląda optymistycznie.
Nie dlatego, że jakoś tak się nakręcam tylko fakty układają mi się pozytywnie.

Dopłacają do używania energii http://wyborcza.biz/biznes/1,148287,20055607,niemcy-placa-konsumentom-za-zuzycie-pradu.html
Jedzenie tanieje i jest go wbród
Kampery tanieją i są coraz bardziej dostępne
Akumulatory tanieją i są coraz wydajniejsze (LiFePo!)
Panele fotowoltaiczne tanieją i są coraz wydajniejsze
Jest coraz więcej ładowarek dla samochodów elektrycznych
Drogi się poprawiają
Wiemy coraz więcej o tym jak dbać o zdrowie w prosty sposób
Jest coraz cieplej
Rosną stawki dobowe
Rzeczy użyteczne tanieją
Więc możemy krócej pracować
Mamy coraz łatwiejszy kontakt z ludźmi bardziej pasującymi do nas
Mamy coraz więcej czasu
Obniżają wiek emerytalny
Łatwiej o dostęp do materiałów i narzędzi
Wszystko co ważne jest coraz lżejsze
Zimy są coraz krótsze
Im więcej wkładam energii w pracę nad samym sobą tym świat jest bardziej optymistyczny
Jestem coraz zdrowszy
Mam wrażenie, że dziecinnieję i bawię się spontanicznie jak nigdy (rozsądek dorosłego w normie...)

Optymistyczna świetlana przyszłość. Nie zamieniłbym swego życia z poprzednim. Już nigdy.

poniedziałek, 9 maja 2016

Kamper i... głodówka

Zaczynam pisać ten post w drugim dniu pełnego głodowania na mokro. (bo można też na sucho...) Wcześniej przygotowywałem się cały tydzień marcheweczką z jabłkami i sok pomidorowy bo lubię i leniwy jestem więc na surowo często się odżywiam. A jeszcze wcześniej to na codzień stosuję dietę witariańsko-wegańsko-wegetariańska gdzie zimą więcej smażonego na oleju kokosowym i kaszach. Spontanicznie bez napinki bez planu lekko i bezmięśnie i bezmlekowo. Głowa mnie pobolewała znośnie 1 dzień ale spacery i dużo wody dobrze robią. I ta pogoda ach super jest. Nie dość, że nic nie robię cały czas to teraz już wogóle ani na bazarek ani gotowanie ani zmywanie... ile można spacerować i siedzieć na internecie ;-)

W ramach przygotowań polecam ten sam tryb jedzeniowy przynajmniej tyle tygodni ile nie chcesz by Cię bolała głowa ;-) Zwykle boli 3-5 dni. Wg mnie nie do uniknięcia jest jeden dzień. Senność, pobolewanie. Grunt to świadomość, że to mija i już a potem jest tylko lepiej :)

Jako, że nie planuje w życiu dalej niż tydzień to planuję tydzień głodówkowania a dalej zobaczymy.
Przymierzam się do lewatywy bo coś czuję, że same picie wody i soku to za mało... Chcę pozbyć się przynajmniej części pasażerów na gapę czyli pasożytów. Badam, które ziółka ich wygonią :)

Zaparkowałem blisko parku i spać się nie chce więc spaceruję sobie dniami i nocami i podziwiam piękną pogodę. Następnym razem zaplanuję to w pełnię ;-) będzie klimatyczniej
Hmm gdybym, to co w dzień wydaję na jedzenie, wydawał na paliwo to mógłbym zrobić dodatkowe 30km dziennie... hmm a ja tu kombinowałem jak tu na słońce jeździć ;-)

W sumie gdyby tak tylko 1 dzień w tygodniu zamiast jeść jeździć, to od zakończenia lata do początku zimy dojechałbym w 20 tygodni 555km (10pln/dziennie, paliwo 4pln/l, spalanie 9l/100) . Dodając blablacar , który realnie może pokryć 50% kosztów pomiędzy dużymi miastami to do Lizbony - gdzie jest 3000km https://goo.gl/0BXylM - zostaje już niedużo. Sprawa kosztów w tradycyjny sposób wydaje się prawie rozwiązana przynajmniej w 2/3 ;-) czyli zasada Pareto o której kiedyś napiszę jeszcze raz się sprawdza.

A co jak byśmy mieli pojazd na gaz? A co jeśli jechalibyśmy połowę bliżej np do Chorwacji? A co jeśli dołożymy do tego napęd elektryczny na słońce? A co jeśli zatrzymując się w dużych miastach wystawimy ofertę na airbnb i dorobię na paliwo? Podróż przez kontynent a przynajmniej jej koszty to nie problem. No ale wracajmy do głodówki. W sumie to dzięki niej mam takie przemyślenia. ;-)

Głodówka ożywia ciało i umysł. Jest miło. I na dodatek poznaję głębię życia jakiej nie dają różne transujące metody współczesnego społeczeństwa jak tzw rozrywka (ciekawe od czego to słowo swoją drogą się wzięło - rozrywać? ...) czyli elektronika, cukier, napoje wy-skokowe, discobłysko i takie tam..

Przerywam teraz 6 dnia i przechodzę znów na soki. To już nie jest głodówka tylko niskokaloryczna dieta. Oczyszcza ale już nie tak radykalnie

Moje wnioski są takie, by odłączyć się od ludzi jedzących i od cywilizacji na kilka dni i wspomóc dodatkowo jelita lewatywa i ziółkami. Głodówkować tak ale bez ludzi im bardziej wydłużasz głódówkę w obszar wcześniej niedoświadczony długością i odkrywasz nowe.

hint: Post będzie edytowany z każdym kolejnym dniem albo ciekawym spostrzeżeniem do końca głodówki. W końcu to dynamiczny temat i powtarzalny. Zapraszam do śledzenia. Powstanie w miarę kompletny poradnik o głodówce w kontekście kampera w mieście.















Kamper i... sen

Nareszcie się wysypiam. Kiedy chcę ile chcę i jak chcę. Czasami przydają się korki do uszu ale z reguły wybieram ciche miejsce. Staram się przy tym by było zacienione do południa bo to przeszkadza popołudniowym ożywczym drzemkom.
Mogę wreszcie potrenowac sen polifazowy. Mój kolega przetestował aplikację i wyszedł z tego ciekawy artykuł . Polecam . Ja doszedłem do takiego momentu po wielu próbach i błędach, że w połączeniu z nieplanowaniem po prostu śpię bez planu i tylko wyciszam telefon.

Sen spontaniczny daje mi dużo energii i kreatywności. Czasami mam tak, że już nie wiem czy to sen czy życie bo się przeplata ale skoro piszę ten post to znaczy, że chyba nie śpię w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Przypomina mi się jak sen jest narzędziem tresury od małego począwszy od zmęczonego zestresowanego rodzica, który chce by jego dziecko spało wtedy kiedy on chce...
Kamper pomaga na odwrócenie całego tego procesu. Prosto, bezpiecznie, skutecznie.
Spanie to życie.